Jak wygrać z seksoholizmem?

O sposobie na wygranie z uzależnieniem, seksoholizmem oraz wszystkimi nałogami świata!

Menu Close

Ćpuńskie dawki – lek skrzywdzonych.

W wieku 21 lat skończyłem pisać swoją pierwszą książkę, po licznych staraniach wydałem ją. Zrobiłem to, bo uwielbiam pisać – pragnąłem poczuć dumę. Czułem ją 7 sekund. 1.2.3.4.5.6.7 i zacząłem biec dalej, ścigać wiatr pachnący docenieniem i miłością. Obwiniałem się, że to ja mam krzywe ręce i śmierdzące serce, dlatego bliscy nie pokazali mi swojej miłości. Wpadłem w menelski tryb życia, podrywałem 5 lasek tygodniowo, przy nich czułem się jak król. Tworzyłem związek z kobietą z okładek, zarabiającej na życie swoją urodą. Przy niej czułem się jak Pan i Władca, który z żalem patrzy na wszystkich adoratorów próbujących zdobyć jej względy. Ale po 1.5 roku poczułem się oszukany, jej piękno nie dawały mi obiecanej satysfakcji. Wróciłem do biegu ze westchnieniem kobiet, szelestem zarabianych pieniędzy, skokami adrenaliny

Kobieta z okładki, rzuciła mnie – jak można żyć z seksoholikiem? Zacząłem terapie, nie mogłem przecież umrzeć jako zboczony erotoman. Wydawało mi się to, za scenariusz dla frajerów.

Terapia, nagle ktoś zaczął mnie słuchać, dziwne uczucie. Nagle dla kogoś było ważne, co robiłem przez ostatni tydzień, co czułem. Nagle ktoś płakał ze mną słuchając moich życiowych doświadczeń. Wiecie co powiedziała moja matka, gdy powiedziałem, że jestem uzależniony. „Hahaha wymyśliłeś to sobie!” – wszystko po to aby czasem nie zabrał jej czasu antenowego. Ale terapia nie przyniosła spektakularnych owoców, czułem, że to podróż w dobrym kierunku, jednak starym i szfankującym samochodem. Terapeutka chciała pomóc ale porównując mnie do narkomanów i upadłych alkoholików, widziała we mnie dosyć fajnego faceta. Tylko ja wiedziałem jak jest naprawdę.

Zacząłem szukać rozwiązania, poznawać wiedzę, testować ja na sobie, odkrywając co mi pomaga. To trwało dłużej niż sezon łowiecki na strusia. Emocje? Odpowiedzialność? Nagradzanie się? Pierwszy raz w życiu poczułem smutek, płakałem przez 2 godziny. Pierwszy raz w życiu poczułem gniew, krzyczałem przez 90 minut. Zacząłem uświadamiać sobie, co mi może pomóc. Zrozumiałem, że zostałem skrzywdzony – przez los młodszego syna, młodszego wnuka, który zasługuje tylko na pusty talerz. Najbliższa mi osoba, którą z przyjemnością odwiedzałem każdego dnia, czułem jedyne dawki miłości, zainteresowania, uśmiechu – moja babcia zmarła. Cały swój majątek wyceniany na 15 milionów złotych, zostawiła swojemu wnukowi, mojemu bratu. Wtedy przypomniałem sobie jak mówiła „Ja jestem babcią Pawła, a ty Pani Halinki – służącej”