Jak wygrać z seksoholizmem?

O sposobie na wygranie z uzależnieniem, seksoholizmem oraz wszystkimi nałogami świata!

Menu Close

Ile dałem na siebie?

Twoja córka zachorowała – ile dasz aby wyzdrowiała? Co zrobisz?

Twoja mama zachorowała – Co zrobisz? Ile zapłacisz? – aby znaleźć specjalistę, zdobyć informacje.

Ty zagubiłeś się, zachorowałeś- Co zrobisz? Ile zapłacisz?

Proste pytanie, ale… pamiętam jakby to było dzisiaj – gdy po raz pierwszy w moim umyśle wylądowała myśl – „chyba, jestem uzależniony”. Tak jak większość zrobiłem jedno – nasikałem na nią. Po kilku tygodniach wróciła – „chyba, możliwe jestem uzależniony”. Tym razem olałem to przy smakowaniu zupy pomidorowej. Czas biegł dalej, beztrosko – do chwili gdy nagle przewróciłem stronę 56 popularnego miesięcznika. Mój umysł zaczął czytać – artykuł o seksoholizmie. Trafiony, zatopiony. Wykonałem jeden test na uzależnienie – to był jeden z moich lepszych życiowych rezultatów – prawie 100 % na tak. Zrobiłem kolejne dwa testy, poczułem się zwycięzcą – ale moje dane widniały na czarnej liście.

Gdy po 8 zawalonej szansie od swojej partnerki – usłyszałem „to koniec”. Poczułem się sam na świecie, jako uzależniony potrafiłem „kochać” niczym Romeo „kochał” Julię – po kilku latach zrozumiałem, że nie kochałem wcale tej kobiety – tylko to co dawała mi jej obecność. Ale o tym innym razem.

Poszedłem na terapie z NFZ, było ciekawie. Ewa moja terapeutka była miła, w przerwie paliła fajki. O niej napisze więcej innym razem. Podczas „leczenia” stawałem się 2 krotnie mocniej uzależniony, realizowałem swój nałóg z większym apetytem, sięgając po ryzykowniejsze talerze zaspokojenia. Po kilku latach zrozumiałem, że większość osób pogarsza się podczas tradycyjnych form leczenia, teraz rozumiem również czemu. Jednak to nie jest najważniejsze.

Zastanawiam się, dlaczego uświadamiając sobie, że mam problem – seksoholizm, nie wyciągnąłem całej artylerii przeciwko niemu – tylko zachowywałem się jak chory na raka, leczący się pastylkami na ból gardła. Dlaczego nie zainwestowałem 15 tysięcy złotych z marszu aby odzyskać siebie. Dlaczego nie spakowałem walizki i nie poleciałem do Ameryki, Azji – aby spotkać się z profesjonalistami mówiącymi w obcym języku.

Sikałem na siebie. Nienawidziłem się. Ceniłem życie i dobro innych ponad swoje. Dlatego niemożliwe było abym zadbał o siebie tak jakbym zadbał o najbliższych. Jako uzależniony seksoholik, pracoholik, ćpun od adrenaliny, stanu zakochania i wielu innych sposobów brania nałogu – nie potrafiłem wyciągnąć z portfela 200 złotych na wizytę do specjalisty.

Dlatego 80% wiadomości jakie dostaje – płynie z ust kobiet, partnerek swoich zagubionych partnerów. To one potrafią zrobić wiele dla swoich zdradliwych połówek. Znacznie lepiej dbają o ich zdrowie niż o swoje dobro.

Dopiero gdy zacząłem szanować, kochać, słuchać – siebie. Mój świat się zmienił. Doszedłem na szczyt do pełnej świadomości, zdrowia mentalnego, wiem, że to góreczka, a nie olbrzymia góra – każdy może ją zdobyć. Wiedząc jakie korzyści są do zyskania, czując wolność umysłu, zyskany czas w życiu, pozbawioną braku potrzeb sięgania po nałóg – gdybym miał cofnąć się w czasie, wyciągnąłbym wszystkie możliwe fundusze aby zatrudnić najlepszego przewodnika, z którym łatwo zdobyłbym tą małą górkę. Zrobiłbym to, bo tego nie zrobiłem, nie znalazłem właściwej osoby. Ile razy się zgubiłem szukając właściwej drogi? Opowiem o tym innym razem. Teraz Kocham siebie, zasługuje na dobro, miłość, szczęście.

Bonzaj,