Nie jestem cudotwórcą, co więcej – nie leczę nikogo! Jeśli liczysz na poznanie najlepszego „terapeuty” na świecie, szukaj w innym miejscu. Ja jestem tym gościem, który w obliczu swojego nałogu zaczął działać w stronę własnego zdrowia i szczęścia. Tylko tyle. Wierzę, że ty również możesz być tym gościem.

Mam teraz kaszel, pozostałość po zapaleniu oskrzeli. Jak już mówiłem, nie jestem z tych nieśmiertelnych, zbyt wspaniałych aby robić kupę w toalecie. Jestem zwyczajnym facetem i uwielbiam to. Nie jestem wykwalifikowanym terapeutą, nie ubieraj mnie w taką rolę, co jakiś czas zgadzam się na spotkania w roli trenera mentalnego do spraw uzależnień – brzmi kryminalistycznie ale w rzeczywistości to odkrywanie sprawdzonej recepty na spokojne i proste sprzątanie swojej osobowości.

Uwielbiam obserwować jak z „brzydkiego kaczątka” po kilku, czasem kilkunastu spotkaniach rośnie w pełni świadomy łabędź. Dlatego też co jakiś czas służę swoją radą, wierząc, że możesz z niej wynieść coś co pozwoli ułatwić i przyśpieszyć twój proces odbijania się z dna – na zdrowe szczęśliwe życie.

Kilka razy w tygodniu dostaje wiadomości od partnerek życiowych seksoholików, erotomantów, cyberseksualistów…większość z tych osób liczy na magiczne uleczenie. bonzaj pomóż! jutro przyjedziemy z mężem > czy w środę będzie już w 100% zdrowy?

Nie jestem cudotwórcą! Wierzę, że aby wyjść z nałogowego życia, nie kończąc jednego nałogu i zaczynając drugi – należy odbyć kilku etapowy proces. Potrzebny jest czas. Zdrowa osobowość jest celem. Możesz być trzeźwym seksoholikiem, który zaczął być nietrzeźwym hazardzistą, ćpunem komputerowym, fanatykiem religijnym, alkoholikiem, narkomanem. Możesz spaść z deszczu pod rynnę. Pytanie czy tego chcesz dla swojego męża, żony, syna, przyjaciela?

Przestałem kaszleć, czas iść spać.