Proszę tutaj jest list od mojej żony i mojej mamusi i mojego przyjaciela.

„Drogi bonzaj – ratuj nas! W kopercie zebraliśmy okrągłą sumę za twój czas. Zrób co w twojej mocy aby uratować Bartusia, bo nie dajemy rady z nim żyć. I on widocznie nie daje sobie rady z tym życiem. (jest uzależniony od „waty cukrowej”) Będziemy dozgonnie wdzięczni, baw się z nim dobrze. Powodzenia, rodzinka bartusia.

Stop. Drogi bartusiu weź tą kopertę i idź na swoją życiową karuzelę. Podziękuj swoim najbliższym, bo to oni wpakowali cię do parku rozrywki i nie chcą przyjść po ciebie. Uzależniłeś się od waty cukrowej, jazdy na samochodzikach. Chciałbyś już zrezygnować z tej zabawy, bo twoje wyrośnięte nogi 30 – latka są zbyt wielkim wyzwaniem dla autek dla dzieci. Sam nie zrezygnujesz bo ciągle czekasz na istoty odpowiedzialne za ciebie, za twój los, za twoje życie. Oni po ciebie nie przyjdą, bo spełnili swoje pragnienia abyś został wiecznym bobasem, który co chwilę woła o „watę cukrową”.

Teraz gdy zdradziłem ci twój i ich odwieczny sekret. Możesz wrócić do zabawy lub możesz powiedzieć – to ja jestem odpowiedzialny za swoje życie. To ja chce iść do pracy, posadzić drzewo, spłodzić syna, wybudować dom i bawić się dorosłym odpowiedzialnym życiem. Chce ufać sobie, chce siebie kochać. Chce pomocy dla siebie. Chce uwolnić się od przymusu zażerania się „watą cukrową i żelkami”.

A czy ty jesteś gotowy powiedzieć, że potrzebujesz pomocy? Zostać bohaterem swojego życia. Czy wysyłasz swoją żonę, mamusię, tatusia aby szukali pomocy dla swojego malutkiego maleństwa.

Nie ważne jak jest – to twoje życie. Możesz w nim zrobić wszystko. Ja w swoim, teraz stukam po klawiaturze i piszę te słowa.

bonzaj
największy dar jaki otrzymałem od swoich rodziców – to dar życia.