Jak wygrać z seksoholizmem?

O sposobie na wygranie z uzależnieniem, seksoholizmem oraz wszystkimi nałogami świata!

Menu Close

Współuzależnienie

MÓJ partner to seksoholik? Co robić? Jak sobie z tym poradzić?

MÓJ partner to seksoholik? Co robić? Cz. 2 

Może faktycznie sama jestem zagubiona? 

 

Nie mam piersi ani okresu w regularnym cyklu. Dlatego jeśli czytasz odczuwając wrodzoną empatię, wyczuwasz piękno instynktu macierzyńskiego – wybacz. Wybacz mi, nie mam perfekcji w temacie – kobieta współuzależniona. Jednak możliwe, że dzięki 5 letnim obserwacją i szukaniu złotego środka dla współuzależnionych. Odkryłem. Złoty środek nie istnieje. Każdy jest inny. Ale jest ponad 12 wskazówek, które mogą zdziałać cuda. Dla Ciebie. Tutaj 1 z nich.

1. Zmiany! Zmiany.

Gdy żyjesz w czasach wojny, umierają Ci najbliżsi. Gdy co dzień boisz się jego powrotu do domu. Czujesz strach – Twoje wizje okażą się prawdziwie za 2 miesiące. On Cię zdradza. W 86% kodeksów świata – zdrada to przestępstwo! Co zrobić aby wrócić do siebie po takim morderstwie? Zmień swoje otoczenie. Wyjedź na 7 dni do miasta, które chcesz odkryć. Zrób sobie wakacje. Żyjesz z tyranem, żyjesz w warunkach +2399 do stresu. Zasługujesz na odpoczynek i zadaniu sobie pytania. Jaki jest Twój wzór na szczęście i czy jest w nim miejsce na 1 wampira energetycznego. Dzięki niemu zmieniasz się od długiego czasu. Krok po kroku zapominasz o sobie. Zaczęłaś go bronić gdy przeczytałaś o swoim Tyranie. (On nie jest taki zły, może być gorzej). Czy to znak Twojej miłości czy ślepoty? Jak dla mnie to brak odwagii. Boisz się zacząć na „nowo” w Twoim wieku. Albo akceptujesz ten kontrakt. Mąż – żona. Facet – kobieta. Facet/Mąż może kiedy chce robić to co chce, i żyć bazując na swoim egoistycznym szczęściu – kobieta/żona ma słuchać swojego Pana i akceptować jego zdrady. Kontrakt ten może zaprowadzić Was do końca w smutku i żalu. On wyłysieje a Ty więcej nocy będziesz płakać niż się uśmiechać. Pobudka.

Lecisz na pokładzie samolotu pasażerskiego „Współuzależniona + Uzależniony”. Nagle machina zaczyna spadać, za 34 sekundy z hukiem spadniecie na ziemie. Czujesz zbliżającą się śmierć? Aby uratować osobę oddaloną od Ciebie o dwa fotele. Pierw musisz rozpiąć swoje pasy. Bez tego jej nie pomożesz.
Jak rozpiąć swoje pasy? Na co dzień przecinam je wraz z prawdziwymi bohaterkami życia. Jak możesz zacząć je piłować? Wyciągnij pilnik z torebki i…

Spokojnie. Zastanów się teraz przez 9 minut. Co możesz zrobić dla SIEBIE. Zapomnij o swoim wyznawcy hedonizmu naiwnego. (który, żyje po to aby cały czas odczuwać przyjemność i to go zabija). Daj sobie 7 dni na zmiany. Nie wiesz jakie? Poproś koleżankę, przyjaciółkę o radę. Ja Cię nie znam na tyle. Może gdy skrócisz włosy o 1/8 to poczujesz się jak nowo narodzona. Wybierzesz się do wymarzonej knajpy, zamówisz swoje ulubione danie i poczujesz swoją wartość. A jesteś warta kogoś, kto oddałby życie za Twoje dobro! Warta miłości. Jesteś warta miłości. Miłości do Twojej pasji, do Twojej wymarzonej pracy, do Boga. Jesteś warta miłości do życia. I 1 najważniejsze. Warta miłości do Siebie! Dając miłość sobie dajesz ją tym, którym kochasz! Swoim bliskim, dzieciom, partnerowi.

To moja misja. Pomóc Tobie. Czy jest coś warte więcej niż Twój uśmiech. Szczęście z zauważenia uśmiechu na Twoich wyjątkowych kącikach ust jest warte 310321030 $. Bo czy mógłbym kupić Twoje prawdziwe szczęście za takie pieniądze? Warte jest więcej! Głowa do góry.

bonzaj
bonzaj.czyta@gmail.com

 

23 Comments

Add yours →

  1. d says:

    witam, równiez jestem zoną (jeszcze) seksoholika. Choc nie wiem czy mąż jest seksoholikiem czy nie (nie został zdiagnozowany). Jest mi strasznie ciezko..bardzo go kocham pomimo tego wszystkiego co zrobił:( Jednak złozylam pozew o rozwód. Mąz mnie opuscil 6 mies. temu. Nie chcial juz niczego ratowac, chyba woli zycie jakie od zawsze prowadził..Stad moja decyzja o rozwodzie. On wie ze ma proble, jednak nic z tym nie robi. Nie wiem, juz sama nie wiem jak to bedzie. Chyba jestem kobieta kochajacą za bardzo:( Bardzo chcialabym zeby zaczal sie leczyc. Ale nie mam z nim kontaktu i nic juz nie moge zrobic. Bo on nie chce juz mnie. Wiem ze nadal To robi. Strasznie mi zle, ból rozsadza od srodka mimo ze od punktu zero mija juz prawie 10 miesiecy. Nie mozna nikogo zmusic do niczego..

    • paulo says:

      Właśnie, nikogo nie można do nikogo zmusić. Może być tak że zmądrzeje i będzie na kolanach prosił tylko czy ty wtedy będziesz go takiego chciała. To dobrze że go kochasz i pomódl się za niego ale nie może Cię on krzywdzić.

    • EWA says:

      Na twoim miejscu zapomniała bym o nim. Mój mąż jest seksoholikiem leczy się chciałam go zostawić ale zaczął się starać zależało mu. Do zastanawiam się dlaczego nie odejdę być może też kocham aż za bardzo i pragnę na siłę go zmienić, a wiesz życie z seksoholikiem to istne piekło, ciągłe nawroty nawet podczas terapii zarzekanie się że się zmieni a ty wierzysz… bo tylko ta wiara ci została a moje życie? to istny dramat nie masz życia wysysa je z Ciebie każdego dnia zabiera najlepsze chwile twojego życia.

    • Lotta says:

      Cześć jestem zona onanisty zona wspoluzalezniona.problem dostrzeglam pol roku temu i od pol roku staramy sie cos zmienic. Miedzy nami popsulo sie od czasu urodzenia sie drugiego dziecka.ja zaabsorbowana dzieckiem dosyc chorowitym i wymagajacym do tego karmienie piersią które zabilo moje libido i nie wspolzylismy przez pol roku. Maz radzil sobie sam kilka razy w tygodniu tak przynajmniej mowi. Kiedy w koncy poczulam chec wspolzycia otworzyly mi sie oczy miedzy nami nie bylo takiej bliskosci namietnosci jak dawniej nie mial ochoty na seks kiedy mnie juz roznosilo od srodka i zaczelam podejrzewac ze sam sie zaspokaja zapytany nie zaprzeczal jak mowil przez te pol roku nie mial wyjscia. Poczulam sie zdradzona winna brzydka nieatrakcyjna stracilam poczucie wlasnej wartosci jako kobieta zwatpilam w jego milosc i bylam wsciekla na caly swiat i siebie chcialam uciec odejsc masturbowac sie przy nim zdradzic go tyle negatywnych i roznych emocji nie odczuwalam nigdy jak zyje.jestem tez corka alkoholika moje poczucie wlasnej wartosci nie jest zbyt wysokie.chcialam jako wspoluzalezniona pomoc mojemu mezowi wiec kiedy tylko chcial wspolzylismy 3-4 razy w tygodniu i wytrzymal 3 miesiace to byly meczace 3 miesiace ja chodzilam kontrolowalam czy nie za dlugo przesiaduje w toalecie czy w koszu nie ma brudnych chusteczek czy nie ma sladow ma bieliźnie etc paranoja i ciagle uczucie leku frustracja ta calo sytuacja.kiedy to zrobil cos peklo uswiadomilismy sobie ze jest problem.jestem w kropce bo nie wiem co robic przez pol roku probowalam drazyc co jest nie tak i odkrylam ze mam meza onaniste a sama jestem wspoluzalezniona wiem ze sama musze sobie pomoc zmienilam fryzure wrocilam do rozmiaru 38 jako kobieta nie mam sobie nic di zarzucenia i czuje sie atrakcyjna czuje sie ciutke lepiej ale zupelnie nie wiem jak zachowac sie wobec mojego meza. Nie jest dla mnie tredowaty kocham go do szalenstwa pociaga mnie jako mezczyzna potrafi rozbawic pomaga mi opiekuje sie mam w nim prawdziwe wsparcie uzupelniamy sie i nie chce tego stracic .jak moglabym mu zdrowo pomoc?

      • bonzaj says:

        Ten temat – wymaga szacunku, warty więcej niż teraz możesz myśleć. Ludzie po rozwiązaniu tej chorej układanki, zastanawiają się dlaczego tak leniwie podchodzili do „ćwiczeń” ogarnięcia tej sytuacji. Gdyby mogli jeszcze raz zacząć program treningowy, zrobiliby znacznie więcej, szybciej, drożej.

        Dlatego polecam udać się do specjalisty, prawdziwego z powołaniem. Polecam czytać, poznawać, obserwować, robić wszystko aby zdać tą lekcje na 6+. Temat jest prosty, łatwy a wiedza przyjemna do odkrywania. Także zazdroszczę, ja już przez to przeszedłem. Owoce, które znalazłem w tym procesie sprawiają, że zrobiłbym to jeszcze raz, ale to już oglądanie tej samej bajki drugi raz.

        Miłej zabawy! Bonzaj

  2. Anna says:

    Mój mąż uczęszcza na terapie od kilku miesięcy. Przez ponad 13lat był uzależniony. Znamy się 10 lat. Oszukiwał mnie przez wszystkie lata. Z biegiem czasu widzę że bywały różne sygnały których ja wtedy niedostrzegałam. Zawsze miał jakieś wytłumaczenie. Leczy się, twierdzi że jest już zdrowy tylko że się strasznie zmienił ze spokojnego człowieka stał się nerwowym facetem, który ciągle krzyczy awanturuje się i o wszystko obraża. Zaczął pić więc mu zabroniłam zwyzywał mnie że zabraniam mu wszystkiego. Smutne to jest że zawsze kiedy jest źle obwinia tylko mnie i nigdy nie przeprasza to ja musze przepraszać.

    • paulo says:

      Smutne że tyle zła wyrządzamy my seksocholicy naszym partnerom. Nie mniej krzywdy wyrządzamy też sobie. Zdrowienie to nie jest prosta rzecz. Mamy utarte schematy uciekania od uczuć i jeśli walczy się z seksoholizmem trzeba uważać aby nie przerzucić tych zachowań na inny nałóg w tym wypadku alkoholizm. Drugie półrocze to trudny okres najtrudniejszy w zdrowieniu pisał o tym Carnes w książce: „Od nałogu do miłości”. Polecam tę lekturę osobom które chcą wyzdrowieć oraz osobom które borykają się z seksoholikiem aby zrozumieć tę chorobę i jej etapy zdrowienia. Pozdrawiam i wytrwałości życzę.

  3. ewa says:

    Jestem osobą wierząca i dręczy mnie pytanie, czy uzależnienie mojego męża nie jest opetaniem. Jesteśmy małżeństwem od 20 lat, byliśmy oboje zaangażowani religijnie, nagle okazało się, że jego życie ma swoją 2 ciemna stronę, maksymalny kontrast, całkowita opozycja w stosunku do wartości, które głosił. Pornografia, związki z kobietami, tez prostytutkami, wulgarne MMS…

    • bonzaj says:

      Nałóg można nazwać opętaniem. To dwa różne słowa. Jednak droga do przejęcie kontroli nad swoim życiem jest ta sama.

  4. Anonim says:

    Bonzaj to Tobie poszło bardzo szybko …. U mojego męża trwa to już trochę ponad rok i on sam twierdzi że dalej jest zły ze mu zabrano tamte przyjemnosci ale ze też nie chce do nich wracać…. W sumie mi pozostało tylko wierzyć na słowo bo nie mam jUż zamiaru sprawdzać grzebać kontrolować bo to dla mnie nie ma seansu a z drugiej strony …. Wszędzie w książkach pisze że z tego wychodzi się bardzo długo ze 5 lat to minimum…. To jak to Ci się udało w rok? Tylko terapia i praca nad sobą? A jak teraz wygląda Twoje życie? Jesteś sam czy masz kogoś i da się jednak tak żyć? … Jeśli nie chcesz oczywiście nie odpowiadaj ja po prostu czuję że muszę wiedzieć wszystko o tym nałogu…

    • bonzaj says:

      Teraz mam inne życie. Moje podejście do sfery intymnej zmieniło się o 180 stopnii. Jakiś czas temu kilka razy słyszałem, że jestem wręcz nieśmiały, bo nie chce się całować i … . Teraz dla mnie intymność jest znacznie ważniejsza, zacząłem szanować siebie. Kiedyś tłumaczyłem, że to normalne, że każdy ma takie potrzeby. Mimo, iż mój typ osobowościowy i hormonalny ma z natury wysokie libido – jestem zdziwiony jak obecnie moje faktyczne seksualne potrzeby są na zdrowym poziomie ( kiedyś myślałem, że muszę 3 razy dziennie ) dzisiaj myślę o 3 razy w tygodniu i też się nic nie dzieje, gdy rzadziej się kocham. Obecnie jestem w związku, nawet nie fantazjuje. Moje marzenie i cel życiowy się spełnił – jak dla mnie w 100%. Teraz nareszcie mogę skupić się na moich innych celach i marzeniach. W prawdziwie pokonując seksoholizm również zauważyłem ujście w innych uzależnianach ale szybko sobie z tym dałem radę.
      Prawdziwie zdrowienie z uzależnienie trwa długo – często liczone jest od pierwszych prób wygrania z chorobą. A je miałem znacznie wcześniej. Jednakże około rok zajeło mi przejmowanie kontroli już z całym skutecznym programem i faktyczną pracą nad sobą.
      Wierzę, że każdemu może się udać. Lecząc się odkrywałem pomocne techniki i elementy skutecznej terapii. Bo seksoholizm to ciągle w Polsce dla wielu terapeutów mało znany temat, to normalne, że boimy się nieznanego – dlatego nawet od terapeuty można się spotkać z zdaniem: „Przesadzasz, zdrady to problem małżeński – nie uzależnienie” dlatego stworzyłem tą stronę. Wierze, że świat może być lepszy jedynie jeśli zaczniemy dbać o swoje otoczenie.
      Wracając do czasu terapii, badania punktów uzależnień wskazują na 20% skuteczność terapii – dla pewnych osób leczenie może trwać całe życie.
      20% to przerażający słaby rezultat. Kiedyś grypa była śmiertelną chorobą. Dzisiaj to kwestia 2 tabletek. Mam nadzieje, że razem poprawimy ten wynik i swoimi zwycięstwami podniesiemy ten wynik z 20% do …
      to już czas pokaże.

      Bonzaj,

      • Anonim says:

        W takim razie gratuluję ci z całego serce u nas będzie to trwalo znacznie dłużej skoro po ponad roku terapii on dzisiaj będąc z dzieckiem dłużej u mnie w domu powiedział mi że nie mysli o niczym innym jak seksie ze mną… Może kiedyś bym się ucieszyła na te słowa natomiast teraz jest mi ogromnie przykro i staram się to zatuszować :/ i ze nie będzie na kapaniu dzidzi bo za długo jest w moim towarzystwie … i ze chce być sam w domu… mówi że nic złego nie zrobi…. Powiedz mi czy z swojego punktu widzenie na pewno tak będzie czy się uruchomił i musi jechać zrobić swoje :/ a może powinnam to olac i się nie przejmować przecież i tak nie mam nad tym kontroli…. chcialabym W końcu normalnie zacząć żyć ale też nie odtracac go …. A ciężko jest w takich chwilach jak dzisiaj

    • monika says:

      Zadstanawia mnie wiele rzeczy w tej chorobie. Jak bedzie wygladalo nasze zycie później? oczywiscie jesli uda się mojemu mężowi z tego wyjsć…. czy z taka osoba można zostawić dziecko pod opieka? Czy sa dobrzy terapeuci we wrocławiu lub okolicy? w jaki sposób mogla bym mężowi pomóc… juz teraz sie zadstanawiam czy to moze mi bardziej zależy na jego ozdrowieniu niż jemu samemu… czy można się z toba skontaktować w jakiś inny sposób niż tylko przez ta strone. Cały czas czytam te wszystkie komentarze i wieletych ,,przypadków” wyglada jak moje zycie. Czuje ze ja sama zaczynam wysiadać przez jego chorobe. Nie panuje chwilami nad emocjami, a przez to cierpi moje dziecko. Czy rodzina np rodzice powinni wiedzieć o naszym problemie?

      • bonzaj says:

        Ważne jest dzisiaj. Jutro. Jak będzie wyglądać Wasze życie za 2 lata zależy od setek czynników. Dlatego pierw skupcie się na najbliższym czasie. Jeśli Twój mąż nie jest świadomy swojej choroby, a rozmawiasz z nim o tym i pokazujesz swoimi podglądami, że to co robi nie jest normalne. Pozwoli mu szybciej uświadomić sobie skale problemu. Pierw skup się na sobie. To fatalne życiowe położenie. Bardzo możliwe, że sama jesteś współuzależniona. W jednym z wcześniejszych wpisów zamieściłem test na współuzależnienie.

        Gdy Twój mąż poczuje pragnienie walki nad uzależnieniem to niech uda się do placówki NFZ, która zajmuje się uzależnieniami behawioralnymi. (hazard, erotomania, gry . . . ) Bardzo ważne aby każdy z nas w odpowiedni sposób radził sobie z emocji. To właśnie problemy na tym polu są główną przyczyną nałogów. Dobrze, że myślisz o dobru dziecka – niestety wychowanie w domu „uzależnionym” ma bardzo negatywne skutki. Często nieświadomie erotomani uczą dzieci – gdy jestem zestresowany to uciekam w świat erotycznych bodzców – to mi pomaga – Ty też tak rób. Bliskie Ci osoby powinni znać Waszą sytuacje – bardzo możliwe, że okażą współczucie, wsparcie, dodadzą siły. Sam gdy byłem uzależniony jak każdy nałogowiec kryłem się z swoim uzależnieniem. Prowadziłem 2 życie. Gdy moi bliscy dowiadywali się o moich nałogowych zachowaniach – dostawałem cios – coś ze mną jest nie tak. Dzięki czemu uświadomiłem sobie, że byłem zanurzono głęboko w nałogu. Aczkolwiek musisz być gotowa na brak zrozumienia, bo to normalne, że faceci zdradzają ( schematy nałogu mogą być również dostrzegalne w historii rodziców partnera ). Mnie nikt z moich bliskich nie rozumiał do końca. Częśćiej słyszałem, że wyolbrzymiam, świruje i wkręcam sobie uzależnienie. (Kiedyś alkoholizm nie istniał w świadomości społeczeństwa) dzisiaj każdy rozumie, że można być alkoholikiem. Z seksoholizmem będzie podobnie. Na zachodzie już tak jest. Niesety mało kto rozumie, co to znaczy być uzależnionym.

        Czasem pomaga szklanka płaczu, głęboki oddech – żyjemy tu i teraz. Czas jest najcenniejszy. Każdy ma swój zegarek. Gdy ktoś zabiera nam zegarek z ręki, aby w pełni skupić na sobie uwagę – mimo wszystkiego powinniśmy po kilku sekundach się zbuntować.
        Bonzaj.

    • ewa says:

      Wydaje mi się, że on już bardzo dostał po głowie „od zycia”, to znaczy ściągnął na siebie bardzo bolesne konsekwencje, a jednak nie ma w nim jakby woli walki o siebie, swoje zdrowie i rodzinę. Przedstawiam warunki, niby jest zainteresowany terapia, a jednak pozostaje bierny i odcina się od bliskich…

  5. Anonim says:

    Bonzaj jestem żoną seksoholika ….lubie tu wchodzić i czytać Twoją stronę …. ale już mam też przez to mętlik w głowie. Rok temu wyprowadziłam się od niego byliśmy 9 msc po slubie a razem 10 lat. Chodzi o to ze raz piszesz zeby pokazac takiej osobie ze nie jest sama czyli wspierac i ze mimo wszystko bede przy nim zeby nie czul sie odrzucony innym razem piszesz ze to ja jestem najwazniejsza i liczy sie moj usmiech…. wyglada to tak ze raz staram sie pomoc a potem jak znajduje klamstwa i kolejne kobiety to mam dosyc… czas mija a ja znowu chce pomoc bo mi go zal i ze beze mnie nie da rady … sam wtedy mowi ze uznam to co bedzie sluszne ale i przyznaje ze jak nie moze do syna pzychodzic to jest z nim gorzej a ja nie chce zeby bylo gorzej 🙁 moje pytanie brzmi czy powinnam pomagac mimo kolejnych wpadek skoro pomoc pomaga bo ja juz sie w tym pogubilam. Powiedzmy ze wyprowadzka dobrze mi zrobila zajęłam sie dzieckiem jakos zyje ciezko bo ciezko ale zyje nawet sie usmiecham …ale jak slysze poznasz kogos nowego to mi sie noz w kieszeni otwiera … bo ja tak strasznie nie chce nikogo nowego tylko zdrowego mojego meza :/ chociaz z drugiej strony zastanawiam sie rowniez czy kiedykolwiek moglabym z nim jeszcze sypiac …. na dzien dzisiejszy nie potrafilabym :/

    • bonzaj says:

      Piszę o pokazaniu wsparcie uzależnionej osobie, ponieważ w większości przypadków zdradzone (emocjonalnie, fizycznie) kobiety nie rozumieją motywów takich zachowań i jedynie dodają oliwy do ognia – szantażując, kłócąc się, obwiniając.
      Piszę o skupieniu się na sobie w chwili identyfikacji choroby partnera – ponieważ w wielu przypadkach „zdrowi” partnerzy, są już współuzależnieni. I sami potrzebują czasu dla siebie aby się wzmocnić i faktycznie móc pomóc zacząć rozsądnie wychodzić z nałogu.
      Nałóg jest jedynie owocem, żródła problemu, które często jest bardzo daleko ukryte. Samo zaprzestanie, pilnowanie się, walka z własnym sumieniem nie przynosi skutków. Dopiero gdy Twój partner zacznie leczyć przyczynę problemu, z czasem zacznie dostrzegać w jak wielkim kanale się znajdował, będąc w nałogu. Wierzę, że mu się uda. Ale aby do tego doszło – musi zacząć pracować nad sobą. Na jego liście celów i marzeń na dzień dzisiejszy powinno znajdować się hasło „przejąć kontrolę nad własnym życiem, pokonać uzależnienie, być najlepszą wersją samego siebie – dla swoich bliskich i siebie”. Sam mogę przyznać, że moim największym życiowym osiągnięciem było wygranie z nałogiem, gdybym jeszcze raz znalazł się w takiej sytuacji ( uświadomienia sobie – jestem uzależniony ) zrobiłbym jeszcze raz wszystko, aby znależć się w tym miejscu, w którym jestem. To tak jakby odzyskać wzrok, będąc od 5 roku życia niewidomym.
      Także jeśli pragniesz zobaczyć w swoim mężu mężczyznę, który jest najlepszym i wymarzonym kandydatem wspólnej szczęśliwej starości i życiowego spełnienia warto pomyśleć o: terapii ( dla siebie i dla niego ), zapoznaniu się z tematami ( zimnej miłości, odczuwanie emocji, czy jestem dorosły czy może czuje się jak mały chłopiec, który nie czuje odpowiedzialności, bilans korzyści i strat życia z uzależnienem), pamiętaj też o otoczeniu się przyjaciółmi i realizacja swoich życiowych marzeń.
      Nie myśl teraz o wspólnym dzieleniu łóżka daleka do tego droga. Ale wierzę, że kiedyś możesz nawet poczuć się dumna z Was, i waszej wygranej z nałogiem. A on będzie Ci wdzięczny do końca swoich dni. Żyje się raz, słuchaj tylko siebie.

      Bonzaj,

      • Anonim says:

        Dzięki Bonzaj za odpowiedź utrwalila mnie tylko w moim przekonaniu … zauwazylam teraz jak przestalam go odtracac ze bardziej mi sie zwierza z tego co czuje wiem rowniez ze ja jako zona ktora problenm dotknal najbardziej rozumiem go najbardziej i staram sie wspierac bo nikt z jego rodziny tego nie robi tylko go osadzaja… dlatego ze nikt nie przeczytal co to seksoholizm :/ ja wiem widze po jego postawie ze on bardzi chce z tego wyjsc ale jeszcze sobie z tym nie radzi… bo ma te wpadki … a wspomniales o terapii to mamy isc na taka terapie razem czy osobno?

        • bonzaj says:

          Radzę udać się na dwie oddzielne terapie. Pierw terapie indywidualną dla niego, Ty możesz udać się na terapie dla kobiet współuzależnionych.

          • Anonim says:

            Dzięki Bonzaj 🙂 on już chodzi na terapię ja swoją przerwalam bo urodzil nam się syn i musiałam się nim zająć ale ma już ponad pół roku więc może za niedługo uda mi się wrócić… a jeśli mogę wiedzieć Tobie się udało … A czy długo trwało Twoje wychodzenie z nałogu i zdanie sobie sprawy dlaczego się w niego wpedziles?

          • bonzaj says:

            Wychodzenie z nałogu nigdy nie trwa długo. Każdy czas, który wymaga przejęcie kontroli jest stosunkowo krótki, bo gra jest o „nowe” życie. Mi finalny, proces po uświadomieniu zajął blisko 12 miesięcy. Sprawę dlaczego się w niego wpędziłem zdałem sobie znacznie szybciej. I to właśnie praca nad poprawą żródła/powodów wystąpienia nałogu jest kluczowa. Trzymam kciuki, wierzę, że Wam się uda w pełni.

  6. klara says:

    Jestem byłą już zona seksoholika. Nie jesteśmy razem-kazałam mu się wyprowadzić. Nie mogłam już znieść ciągłego „lania psychicznego” jakie mi codziennie fundował mając uśmiech na twarzy, a ja łzy w oczach. Nie musiałam wyjechać na wakacje…przyszedł dzień ze pękło cos we mnie do tego stopnia ze….wiem ze to koniec.Człowiek bez uczuc wyższego rzędu zupełnie….Pomimo że jestem sama to może i nie jestem na 100 procent szczęśliwa ale jednak jestem i co ważne mam uśmiech na twarzy a wcześniej go nie miałam. Zaczynam normalnie jesc :)I to mi wystarczy . Najlepszy kontakt z tym człowiekiem-to brak kontaktu.

    • Gosia says:

      dziękuję! Napisałam sobie na lustrze, ze moja misja jest przede wszytkim pomoc sobie. To cholernie trudne.

Dodaj komentarz

This Blog will give regular Commentators DoFollow Status. Implemented from IT Blögg