Wiesz co to instagram? Nie ważne. Miliony osób chwali się swoim życiem na łamach tej platformy. Zdjęcia z hasłem love zostały podpisane: #love 1 101 458 227, #kanapka 16 856, #cegła 10 744 #kupa 321 051, #seksoholizm 10. Tylko 10 osób od początku istnienia instagramu, opublikowało materiał związany z seksoholizmem. 10 osób. Na całym świecie hasło związane z sex addiction powiązane zostało jedyne 340 razy!

Zawsze dziwiłem się, dlaczego nasza ludzka rasa jest skłonna wszystkich okłamywać. Beznadziejni ojcowie udają idealnych ojców. Biedni udają bogatych, bogaci udają bogów, Nudziarze udają ciekawych. Ja też kiedyś udawałem, szukałem najlepszego ujęcia mojej osoby z pośród 30 zdjęć.

Zakładnikiem opinii innych, byłem przez większość swojego życia. To beznadziejne oszukiwać, oszustów, którzy skupieni są jedynie na swoich kłamliwych tajemnicach. Jako seksoholik, wierzyłem, że pobudzenie seksualne to cel istnienia życia, bez którego nie można przetrwać kilku godzin. Teraz patrzę na siebie jak na idiotę, który wierzył w istnienie zmyślonych smerfów.

Wstydziłem się. Ja ambitny, przedsiębiorczy, pracowity, szarmancki, casanova – cierpię na seksoholizm? Nie mogłem w to uwierzyć. Dlatego z początku nie wierzyłem. Ale gdy po kilku mocnych faktach – doszło do mnie – „tak, mam problem, jestem zagubiony, uzależniłem się od pobudzenia” – które skutecznie odciągało mnie od samego siebie, od bólu istnienia. Zaakceptowałem to. W tym życiu, odgrywam scenariusz erotomana, ciekawie – ale chce to zmienić. Zmieniłem to.

W czasach mojego zagubienia – rzadko kiedy byłem szczery z sobą, nigdy nie pokazywałem swojej prawdziwiej twarzy innym. Bałem się, że tak jak w moim dzieciństwie – moje prawdziwie ja – zasłuży na ból. Ale o tym innym razem.