Czerwony sportowy samochód, wianuszek pięknych dam, drogie torebki i jeszcze droższe szpilki, serial oglądany przez 12 dni, 10 cukierków po 10 cukierkach, jedna gierka kończąca się na dwóch dniach przed ekranem, życie to bla bla bla.

Jak wolnym być? Jak spędzać czas z najbliższymi, przytulać ich, obmywać ich stopy, cieszyć się z długich spojrzeń w oczy. Obdarowywać się sobie wzajemnie.

Pewna siostra zakonna jadła 40 korzonków dziennie, ona wiedziała – że korzenie są najważniejsze! Bez nich nie ma wolności, bez nich jest pustka, lęk, poczucie samotności…

Dlatego ja naprawiam swoje korzenie, relacje z najbliższymi, z najważniejszymi człowiekami są najważniejsze. Mama, tata, brat, siostra, ciotki, wujkowie – to są nasze korzenie. To od nich i do nich czujemy bezwarunkową miłość, tak często niewidzialną w symbolach i znakach.

Gdy jedno pokolenie zapomni jak komunikować się miłością, wpadnie w wir uzależnionych potrzeb, iluzji szczęścia – kolejne pokolenie utożsami miłość z nałogową potrzebą ciągłego udowadniania sobie i innym – daj mi „Kocham Cię” gdy zrobię dwa pajacyki i trzy pompki. – daj mi „Kocham Cię” gdy spadnę na dno, wtedy wyciągniesz ku mnie pomocną dłoń?

Stop. Wybaczam wszystkim swoim winowajcą, pragnę wybaczenia moich win. Z czystym trawnikiem, zacznijmy go razem pielęgnować aby z każdym dniem rosło na nim drzewo miłości – wolne drzewo Bonzaj.

Jeszcze nie umieram ale gdybym to robił to żałowałbym, że moje drzewo nie ma zdrowych korzeni. Nie mogę przytulić taty i powiedzieć mu co mnie boli, czego się wstydzę, z czego jestem dumny. Nie mogę powiedzieć mamie jak dziękuje, czego się boje, czego pragnę.